środa, 9 kwietnia 2014

Rozdział 5

  Rozmyślania Hermiony, przerwał słaby głos Malfoy'a:
- Eeee... G-g-gdzie j-ja j-j-j-jest-tem-m-m? - Chłopak rozejrzał się dookoła. Najpierw trafił na twarz Snape'a, na widok której, zmarszczył brwi, a potem, kiedy spojrzał na dziewczynę, ściągnął je jeszcze mocniej. 
- Spokojnie, Draco- odezwał się mistrz Eliksirów. - Znajdujemy się na terenie Hogwartu. - Na tę nazwę chłopak rozejrzał się dookoła, jakby pierwszy raz w życiu, słyszał nazwę szkoły... - Udzieliliśmy ci pomocy, ponieważ zostałeś zaatakowany. Leż spokojnie! - powiedział, gdy blondyn chciał wstać, co poskutkowało tylko sykiem bólu z jego strony. - Nie możesz teraz wykonywać żadnych ruchów, gdyż to tylko przysporzy ci niepotrzebne cierpienie. 
Malfoy niepewnie spoglądał, to na niego, to na Hermionę. Zdawał się być... wystraszony? Jakby ich nie poznawał... Dziewczyna dziwiła się, że jeszcze nie wrzeszczy, że żadna szlama, nie będzie przebywać nie mniej niż dziesięć metrów, od niego, czy coś w tym stylu, ale nic takiego nie nastąpiło. Widocznie, nie odzyskał sił, aby wszcząć protesty... Ale to nie wyjaśniało, dlaczego zachowywał się, jakby ich nie rozpoznawał... Może to szok?
Snape, chyba też zauważył jego dziwne zachowanie, bo zmarszczył brwi. Hermiona rzuciła mu pytające spojrzenie, ale on tylko pokręcił głową, dając jej do zrozumienia, że też nie ma pojęcia, o co chodzi Malfoy'owi.
- Draco, pamiętasz może, kto cię zaatakował? - Chłopak na te słowa, tylko rozszerzył oczy i zaczął drżeć na całym ciele. - Malfoy, czy ty w ogóle mnie poznajesz? Wiesz, kim jestem? To ja, twój ojciec chrzestny, słyszysz? Severus Snape. To ja. Rozumiesz? Nic ci nie grozi. - Powtarzał te słowa do chłopaka, jak mantrę, ale on zdawał się nic nie słyszeć, tylko drżał i rozglądał się, wystraszonym wzrokiem, po błoniach. - Gdzie ta Minerwa? Mam nadzieję, że udało jej się ściągnąć Poppy... - mruknął Snape, przytrzymując ramiona blondyna, aby ten nie mógł się wyrwać.
- Profesorze, może... - Dziewczyna się odezwała, ale nie dane było jej skończyć, bo chłopak, odezwał się, drżącym głosem:
- T-t-to-o-o...t-t-ty-y-y... - wyjąkał.
Hermiona drgnęła. Co ,,ona''? 
- T-t-ty mi pomogł-ł-łaś...
- Tak, Malfoy, to ona- odezwał się Snape. - Pamiętasz, jak się nazywa? Wiesz kto to?
- Zos-s-s-taw mnie- Chłopak, mimo jąkania, warknął do Snape'a i poderwał się, wydostając ramiona z uścisku mężczyzny, który patrzył na niego, jakby widział go pierwszy raz w życiu.
- Draco! Musisz leżeć! Uspokój się do diabła! - Mistrz Eliksirów zdzierał sobie gardło.
Hermiona nie mogła uwierzyć, w to co widzi. Co opętało Malfoy'a?! To już nie był zwykły szok... Chłopak z jękiem podniósł się na równe nogi, a razem z nim Snape. Dziewczyna nadal siedziała na klęczkach. Była zbyt sparaliżowana, tym co się działo. Chłopak cały drżał, wydawał z siebie jęki bólu, co doprowadziło go nawet do łez... Jeszcze nigdy nie widziała, żeby Draco Malfoy płakał. Poruszał się wolno, przygarbiony, a Mistrz Eliksirów, próbował go ściągnąć z powrotem do pozycji leżącej. Chłopak jednak odpychał go z całych (miernych) sił, a Snape, nie chciał zrobić mu krzywdy, więc nie używał przemocy. Nawet najmniejszy dotyk, mógł sprawić mu ból. Malfoy, zachowywał się, jakby czegoś szukał, rozglądał się i dziwnie wywracał oczami, jakby co chwilę tracił ostrość. Wrzeszczał (nie miała pojęcia, skąd ma na to tyle siły, skoro wyglądał, jakby miał zaraz się przewrócić), na swojego ojca chrzestnego, aby zostawił go w spokoju, aby odszedł... W ogóle go nie poznawał. Gdyby było inaczej, to nie zachowywałby się tak w stosunku do Snape'a.
To było niewiarygodne, ale to, było niczym w porównaniu z tym, co nastąpiło chwilę potem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz